All-Star Popis

Napisane 21 lutego, 2011 przez shla w Koszykówka & NBA

Oprócz siedzącego w pierwszym rzędzie Stevie’go Wondera żartów nie było żadnych. Niech ci, którym nie chciało się podnieść z łóżka swych leniwych czterech liter żałują. Takiego dania głównego podczas Weekendu Gwiazd NBA nie pamiętam. Pędzący praktycznie sam na sam z koszem Kobe Bryant i ścigający go ze składem towarowym L-Train? – bezcenne.czyli LA kontra Boston

Obie drużyny wyszły na boisko autentycznie nabuzowane, czego dowodem może być chociażby blok (!), który na swym koncie zapisał Dirk Nowitzki. Jeśli jemu chciało się odrywać na wysokość większą niż gazeta, to znaczy, że reszta graczy naprawdę grała na 100%.

Nie ma co wspominać o występach historycznych – czwartej statuetce MVP dla Kobe Bryanta, który w trzynastym występie w Meczu Gwiazd pobił swe rekordy w punktach (37) oraz zbiórkach (14) czy drugim w historii triple-double ustanowionym przez LeBrona Jamesa (29 punktów, 12 zbiórek, 10 asyst). Na najwyższych obrotach wylewając siódme poty zagrali także inni – skuteczny i zadający decydujące ciosy Kevin Durant, waleczny Chris Bosh, niezmordowany Amare Stoudemire. Wszyscy grali tylko i wyłącznie po to, aby wygrać, udowodnić konkurentom, że ich konferencja jest silniejsza, zdecydowanie bardziej konkurencyjna.

Byłem zaskoczony, że zespoły wyszły na siebie na serio od samego początku. I choć nie było podań do samego siebie od tablicy, asyst z powietrza do nadbiegających z tyłu kolegów, festiwalu wsadów czy podań pod nogami, jak tak rewelacyjnego czysto koszykarskiego spotkania nie oglądałem dawno (a widziałem w tym sezonie wszystkie hitowe pojedynki, włącznie z tym z zeszłego czwartku Chicago – San Antonio).

Niesamowitym było oglądanie furii, która z biegiem upływającego zegara zbierała się w LeBronie Jamesie. Z chwilą rozpoczęcia czwartej kwarty, nie mogąc zdzierżyć, że wschód dostaje srogiego łupnia, lider Miami (bo co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości) postanowił mocniej zawiązać sznurówki i przejąć kontrolę nad Los Angeles. Gdyby tylko w momencie zmniejszania przewagi przez „niebieskich” na parkiecie zamiast Joe Johnsona był Ray Allen, na którym w znacznie większym stopniu można polegać, jeśli mowa o rzutach z dystansu, mecz mógłby się zakończyć inaczej.

Dobrze jednak, że statuetka MVP trafiła w ręce Kobe’go. Tak jak powiedział bohater wieczoru był to z pewnością jego ostatni Mecz Gwiazd w „rodzinnym” mieście, okazja do „pożegnania” z kibicami była zatem idealna. Bryant ma przed sobą prawdopodobnie jeszcze przynajmniej 2, albo 3 sezony gry na poziomie All-Star, lecz nie sądzę aby na prześcignięciu Boba Pettita zależało mu tak bardzo, jak na wyrównaniu jego rekordu indywidualnych wyróżnień w historii niedzielnych starć największych gwiazd ligi, czego dokonał wczoraj.

Kolejne Mecze Gwiazd należeć będą do coraz młodszych. Z pewnością gdyby wygrał wschód trofeum wzniósłby LeBrona James. Myślę, że gdyby pojedynek nie był rozgrywany w Mieście Aniołów wybór na MVP Bryanta kosztem Kevina Duranta nie byłby już tak oczywisty. Lecz „Durantula” kilka z nich z pewnością w swojej karierze jeszcze otrzyma. Podobnie jak James czy Derrick Rose. Na nich przyjdzie jeszcze czas (muszę przyznać, że dosyć zabawnie to brzmi, zwłaszcza odnośnie LeBrona Jamesa, który zdobył już dwie statuetki MVP Meczu Gwiazd, a wciąż ma tylko 26 lat…).

O ile pierwszymi dwoma dniami Weekendu byłem nico rozczarowany, o tyle niedzielne wydarzeni z pewnością zrekompensowało mi wcześniejszy niedosyt. Stevie Wonder śpiewający „Happy Birthday” Charlesowi Barkley’owi, Kobe Bryant w roli adwokata Carmelo Anthony’ego podczas rozmowy z Craigem Seger’em, zimnokrwisty Doc Rivers wpuszczający na parkiet w Los Angeles w pierwszej kwarcie meczu całą czwórkę Celtów. Było pięknie. Kto może niech załapie się na powtórkę w telewizji, albo szuka torrentów. Naprawdę warto.

Podobne Rzeczy:

  • NBA All-Star – składy alternatywne
    Wczorajszej nocy władze NBA podały pełne składy zbliżającego się wielkimi krokami All-Star Game w Los Angeles. Jeśli chodzi o pierwsze...
  • Mistrz stosunku przerywanego
    Granica między sportowym tchórzostwem a wszechstronnością, która w ostatnich latach w jego przypadku nabrała kompletnie innego, jeszcze głębszego wymiaru, nigdy...
  • James pozbył się Robina, a nie Batmana…
    Zdecydowanie za wcześnie, by po pierwszym – choć niezwykle efektownym – zwycięstwie Chicago Bulls nad Miami Heat w finale konferencji...
  • Jedno mistrzostwo, a tyle uleczonych dusz
    Gdyby Los Angeles Lakers ponownie zdobyli mistrzostwo NBA, bylibyśmy świadkami historii wyjątkowej, chwytającej za serce nawet tych, których organ ten...
Share on Twitter
Share on Facebook

2 komentarzy do “All-Star Popis”

  1. Michu pisze:

    Najbardziej jednak szkoda, że zabrakło Shaqa (na boisku)… nie ma co ukrywać, że patrząc na sytuację bodajże z poczatku XXI wieku lub końca ubiegłego stulecia, gdy swój ostatni mecz gwiazd rozgrywał MJ i otrzymał nagrodę MVP, która de facto należała sie Shaqowi, może i tym razem sytuacja się powtórzyła tym razem na korzyść Shaqa… Gratulacje jednak dla Czarnej Mamby! Zwłaszcza za pierwszy wsad i zostawienie w blokach Rose’a z Chiacago (?)… Trzeba przyznać, że SamoKobeLubek, nazwany tak przez Wujca i Rutkowskiego, zagrał dobre zawody i bardzo chciał dostać MVP… Pragnął tego niczym auto wymiany oleju po 12 tysiącach kilometrów… Grał dla drużyny, co w jego przypadku bardzo ewoluowało na plus… Zawody dały na pewno przedsmak walki w playofffach… Na Zachodzie ciekawe pojedynki… Spurs, Lakers, Mavs i ??? no właśnie… a Wschód? Boston, Miami, Magic i odrodzone Chicago… Warto już chłodzić smaczne piwko na tą okazję… Na Mecz Gwiazd się opłaciło…

  2. shla pisze:

    @Michu

    nawet ja cieszyłem się, że Kobe dostał MVP. Mam tylko nadzieję, że ostatnią w karierze:) Play-offy – hmm… nie wierzę jakoś w Dallas, stawiam jednak na Lakersów… Spurs chyba jednak za wiekowi, acz chciałbym się mylić. Na wschodzie – wszystko rozegra się pomiędzy Bostonem a Miami, nie ma innej możliwości. Niedzielny Mecz Gwiazd udany, konkursy jak zwykle słabe, chyba coraz słabsze…

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)