Bracia Pudzianowscy – Krystek „Support” i Mariusz „Kroplówa”

Napisane 22 maja, 2011 przez shla w Inne sporty

Zamiast reklamować na swym styranym chrabąszczu systemy ociepleń, do pleców powinien mieć podłączoną aparaturę przytrzymującą go przy życiu. Zamiast zakładać rękawice, do dłoni powinno mu się przymocowywać kowadła, bo jego ciosy ważą tyle, co beztłuszczowe racuchy polane jogurtem naturalnym. W ogóle zamiast walk w MMA, „Pudzian” albo powinien zwrócić się do władz telewizyjnej jedynki o przywrócenie programu „Śmiechu Warte”, w którym zająłby miejsce Tadeusza Drozdy, albo otworzyć punkt sprzedaży swojej skóry – po najtańszej cenie.

W zaciszu domowych pieleszy, w samotne, chłodne wieczory człowiek zamiast nogi przy kominku trzymać na skórze centkowanej czy niedźwiedziej, stawiałby swe jakuby na pokaźnej płachcie, na której swoje piętno od kilkunastu lat, kilka razy dziennie w równych odstępach czasu, odbija solidna amerykańska porcja suplementów.

Marian i Krystek Pudzianowscy

Oczywiście magistrowi Mariuszowi, co to do każdych poświęceń wartych więcej niż 2 tysięcy złotych zwarty i gotowy jest, nie łatwo będzie mimo druzgocącej przegranej z Jamesem Thompsonem ze sportów walki całkowicie zrezygnować. Kiedy on się na scenie nie wygłupia, brat jego Krystek – Janko muzykantem zwany – również cierpi. Bo gdy supportu przed popisami starszego brata nie ma, występujący w ogrodniczkach i obcisłej koszulinie młodszy ze Staszków Pudzianowskich widownię traci „na ten tych miast”. Normalnie z jej skompletowaniem pewnie ma problemy nie dlatego, iż jego twórczość (pojęcie na szczęście bardzo szeroko pojęte) można poddać w wątpliwość jakoby plagiatem Bayer Full i zarazem Stachurskiego była, lecz dlatego, że Polakom słoń na ucho nadepnął i po prostu się na dobrej muzie nie znają…

Młody Pudzian – zupełnie jak starszy brat jego – jest reprezentantem stylu wolnego. Pudzian-wojownik od kilka miesięcy udowadnia nam, że z ciosami (nawet w MMA) jest jak z pozycjami seksualnymi – ich repertuar nigdy się nie kończy, ciągle można wynajdować nowe. Czy lepsze? To zależy… Wygodniejsze na pewno. Pudzian-muzykant natomiast, choć swych out-fitów w tempie Lady Gagi nie zmienia, to co gala KSW, to z nowymi tekstami i brzmieniami swym piosenek wyskakuje. Było już hadcorowo, było hip-hopowo, była wersja disco – zawsze natomiast z obowiązkową „napinką” tak mocną, że pryszcze na plecach pękają.

Bracia zawsze razem - jak kuchenka z gazem

O ile Pudzianowi umuzykalnionemu (też się zastanawiać KTÓRY TO?!) przydałby się specjalista od wizerunku, o tyle dobrze by było, aby Pudzianem nigdy nietargującym się o cenę własnej skóry zajął się np. Robert Korzeniowski. Oglądając naszego byłego strongmana doszedłem do wniosku, że lepszą kondycję miał już chyba w „Tańcu z Gejami”. Klasycznego wieloryba (nie karpia) w walce z Thompsonem zaprezentował nam już w pierwszej rundzie. W drugiej, po dwuminutowej przerwie poświęconej na desperackie łapanie oddechu, wyszedł na miękkich nogach wiedząc, że w baku zostało mu paliwa tylko i wyłącznie na jednego kończącego racucha w wersji light. Wiedział, że proces odnawiania się paska życia jeszcze nie dobiegł końca, i szybko się to nie stanie – pewnie nawet nie w tym roku kalendarzowym. Ale kroplówka w domu już czekała.

Tętno sześćset uderzeń na minutę wykazywał nasz wojownik już przed samym wejściem na ring. W parterze było to już ponoć tysiąc pińcet. Chwalił się Pudzian przed konfrontacją, że od stycznia na siłowni nie był, co miało sugerować, że nad treningiem kondycyjnym się skupiał… A ja odniosłem wrażenie, że kroku wczoraj dotrzymałaby mu Pani Basia z klatki B ciągnąca wypełniony wagonami fajek wózek z Tesco, albo najbardziej znany wrocławski przedstawiciel jednej z firm telefonii komórkowych. Bo zabierać się za MMA bez odpowiedniego przygotowania kondycyjnego, to jak proponować komuś po obustronnej amputacji kończyn górnych wzięcia udziału w konkursie rzutu oszczepem – bezsens.

Z niesłychanym entuzjazmem czekam na kolejną KSW i na kolejny popis mojego drugiego ulubionego polskiego duetu braci. No, może trzeciego. Uwielbiam też Kaczyńskich…

Podobne Rzeczy:

  • Dwóch kolosów – jeden mniejszy od drugiego
    Mariusz Pudzianowski w majowej KSW 16 zmierzy się z Jamesem „Kolosem” Thompsonem. Promotorzy po raz kolejny przydzielili mu zatem wieloryba...
  • KSW – Kupa Straconej Waluty
    Przyznaję – daję się czasem ponieść telewizyjnym przekazom, które niejednokrotnie potrafią nam Żytnią podać, a my z wyciągniętymi jęzorami myślimy,...
  • Być jak Alexander Ovechkin
    Nie trzeba być uważnym obserwatorem NHL, by wiedzieć kim jest Alex Ovechkin (wym. Owjeczkin). Każdy, kto o dzisiejszym hokeju wie...
Share on Twitter
Share on Facebook

1 komentarz do “Bracia Pudzianowscy – Krystek „Support” i Mariusz „Kroplówa””

  1. miśku pisze:

    hahaha

    a kim ty jesteś żeby takie rzeczy pisać :D

    dostałbyś takiego „racucha” na ryj to „jogurtem” to byś się posrał, Ty któryś stworzył te pierdoły, o walkach ch*j wiesz i ch*j ssiesz ;]

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)