Kategoria: Koszykówka
Swój gorszy od obcego, czyli biznes to biznes
Koszykarski Śląsk, który od przyszłego sezonu będzie grał w ekstraklasie, rozpoczął budowanie składu. Idzie jak po grudzie, bo i budżet nie za wysoki, i zawodnicy ostrożni. Władze klubu – i słusznie – chciały ściągnąć graczy z miastem związanych, płacąc im jednak stawki najniższe używając przy tym argumentów skandalicznych. Dlaczego?
Napisane 26 czerwca, 2011 przez shlaKomentarze - 9 »
Zawodowcy zawodowcom nierówni
Może być pociąg seksualny, a może być i ten relacji Gdynia-Kartuzy. Wychodząc do pracy można założyć buta, choć można go także spotkać – i z nim rozmawiać – mieszkając w Warszawce i udając się na brunch. Po imprezie można w końcu także zaliczyć Misskę, albo i… miskę. Polskich koszykarzy również można nazywać zawodowcami… Sezon zasadniczy w NBA rozpoczyna się pod …
Napisane 23 czerwca, 2011 przez shlaKomentarze - 7 »
Nadszedł czas
Na każdego przychodzi pora. Oszukasz ojca, oszukasz matkę, oszukasz kochankę, lecz grawitacji (tak, drogie panie!) oraz czasu oszukać się nie da. Ten ostatni, zdaje się, galopuje z prędkością światła – zdajecie sobie sprawę, że zamach na World Trade Center był prawie 10 lat temu?! I zawodnik ten, choć za maga uznawany, nic czasowi nie jest w stanie zrobić. Dwie dychy …
Napisane 17 czerwca, 2011 przez shlaKomentarze - 8 »
Mistrz stosunku przerywanego
Granica między sportowym tchórzostwem a wszechstronnością, która w ostatnich latach w jego przypadku nabrała kompletnie innego, jeszcze głębszego wymiaru, nigdy nie była wyraźna. Bo jak można o kimś, kto triple-double zalicza jak kierowcy Formuły 1 pit-stopy mówić, że rozegrał właśnie słabe spotkanie?! A no można, jeśli tylko mamy na myśli LeBrona Jamesa. Koszykarza-zagadkę, który zaliczając niesamowite starcia statystyczne, notuje równocześnie …
Napisane 12 czerwca, 2011 przez shlaKomentarze - 2 »
Reaktywacja koszykarskiego Śląska – trzeba wybrać!
Równocześnie zapowiada się, że powracający do ekstraklasy Śląsk będzie bił się o mistrzostwo Polski, a do tego będzie także starał się zostać kuźnią lokalnych talentów, próbującą wypuścić w świat zawodników najwyższej klasy. Problem w tym, że albo jedno, albo drugie.
Napisane 7 czerwca, 2011 przez shlaSkomentuj »
White Power
Wątpliwości co do tego czy Mike Brown – nowy szkoleniowiec Los Angeles Lakers – poradzi sobie z trudnymi hollywoodzkimi charakterami jest wiele jak sposobów na podryw. Nie wiem czy najlepszy coach 2009 roku zdąży w LA poukładać zespół zanim na emeryturę uda się Kobe Bryant, wiem natomiast, że zdobyć mistrzostwo NBA będzie mu cholernie ciężko. Nie dlatego, że jest słaby …
Napisane 27 maja, 2011 przez shlaSkomentuj »
Jedno mistrzostwo, a tyle uleczonych dusz
Gdyby Los Angeles Lakers ponownie zdobyli mistrzostwo NBA, bylibyśmy świadkami historii wyjątkowej, chwytającej za serce nawet tych, których organ ten z ołowiu jest zbudowany. Odchodzący na emeryturę Phil Jackson wygrałby 12 trenerski pierścień, Kobe Bryant zrównałby się ich liczbą z Michaelem Jordanem, a Ron Artest może nawet sięgnąłby źródełka mentalnego ozdrowienia. Lakers dawno już nie ma, a najbardziej wzruszającą historię …
Napisane 24 maja, 2011 przez shla1 Komentarz »
Cios Woodsa – przypadek czy premedytacja?
Ivan Zigeranović – chłop jak dąb – nie dokończył piątego meczu finałowego z powodu kontuzji. Dostał wstrząśnienia mózgu, ma przegryziony język, złamany nos, pęknięty łuk brwiowy. Czeka go operacja. Z powtórek telewizyjnych kamer rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że Qyntel Woods znokautował Serba przypadkowo. Po obejrzeniu innego wideo, nie jestem już tego tak pewien…
Napisane 18 maja, 2011 przez shlaKomentarze - 5 »
Umarł Q, niech żyje król!
Aleksander Wielki zdobył Persję, Collin Farrel serce Alicjii Bachledy-Curuś, a Torey Thomas całą Tauron Basket Ligę. I to w jeden sezon! W niesamowitym piątym meczu tegorocznego finału dodatkowo opanował Gdynię, no i ściągnął skalp Qyntela Woodsa, który przy amerykańskim rozgrywającym Turowa wyglądał jak Oscar Pistorius przy Usainie Bolcie.
Napisane 18 maja, 2011 przez shlaSkomentuj »
James pozbył się Robina, a nie Batmana…
Zdecydowanie za wcześnie, by po pierwszym – choć niezwykle efektownym – zwycięstwie Chicago Bulls nad Miami Heat w finale konferencji wschodniej, prowadzących w serii 1:0 podopiecznych Toma Thibodeau już stawiać jako pewniaków do gry w finale. Zdecydowanie za wcześnie także, by po wyeliminowaniu – choć efektownym 4:1 – przeklętych Boston Celtics mówić, że LeBron James w końcu pozbył się nawiedzających …
Napisane 17 maja, 2011 przez shlaSkomentuj »

