Gówniarz, co napytał sobie biedy

Napisane 26 czerwca, 2011 przez shla w Inne sporty

Tak jak wybitnie niedzielnymi kierowcami są moi potrzebujący dwunastu metrów by zaparkować swoje cinquecento sąsiedzi, tak i ja śledzę tegoroczne zawody Grand Prix Formuły 1 niczym kolejne epizody „Mody na Sukces” – wcale. Nie sądzę jednak, abym tracił wiele, bo choć pogoda – i owszem – sprawia czasem figle, a do tego zmiany w przepisach ciężarnym dotąd słonicom umożliwiły długo wyczekiwane rozwiązanie, to wyścigi są nudne jak obrady sejmu. Od pierwszego kółka w sobotę, po ostatnie w niedzielę prowadzi jeden i ten sam kierowca.

Dyscyplin w Polsce, których nie da się za bardzo ze względu na swą specyfikę uprawiać – jak skoki narciarskie czy wyścigi Formuły 1 właśnie – nie potrafię oglądać bez naszych narodowych bohaterów. Tak jak skoki bez Adama Małysza nigdy takimi samymi skokami już nie będą, tak i Grand Prix najszybszych bolidów świata o mocniejsze bicie serca mnie nie przyprawią dopóty, dopóki za kierownicę nie wróci Robert Kubica.

Robert Kubica

A karierę Polaka na samym szczycie bacznie śledziłem od samego początku. Ba, na podstawie jednej z książkowych publikacji o nim, sam napisałem pracę zaliczeniową na jeden z uczelnianych przedmiotów. Od chwili, gdy wiadomo było, że za sterem Renault Kubicę zastąpi Nick Heidfeld, moje lubujące się w estetyce oko na niedzielną ramówkę Polsatu nie zerknęło ani razu. Pomijam już fakt, że jak Polsat, to słoneczko, jak słoneczko, to żółte, jak żółte, to papiery…

Doskonale wiem, że w tegorocznej stawce mamy aż pięciu mistrzów świata. Wiem, że do detronizacji Red Bulla miały zabrać się w końcu wszechmocne, panujące w zawodach od lat McLaren i Ferrari. Wiem, że przepisy faworyzują kierowcę atakującego, co sprzyja widowiskowości wydarzenia sportowego, na którą tak wielu ostatnimi laty narzekało. A mimo tego nie żałuję, i wolę niedziele poświęcić na oglądanie seriali, które widziałem i tak już dziesiątki, jeśli nie setki razy. Żałuję co najwyżej rozgrywającego się w strugach deszczu, zakończonego zwrotem akcji niespodziewanym jak moje kolejne egzaminacyjne zaliczeniowe osiągi wyścigu o Grand Prix Kanady.

Sebastian Vettel wygrał sześć z ośmiu tegorocznych wyścigów

Reszta zawodów jest przewidywalna jak rezultat gry w kółko i krzyżyk – wiadomo, że wygrywa ten, który grę (w tym przypadku wyścig z pole position) rozpoczyna. A wiadomo, kto nim jest. Sebastian Vettel triumfował dotąd w sześciu z ośmiu wyścigów, zwycięstwa w GP Kanady pozbawił się sam. Wyścigową skuteczność (75%) ma dużo lepszą niż odsetek kobiet, którym podoba się pisk Justina Biebera. Jest regularny jak uruchamiane przynajmniej kilka razy w tygodniu o siódmej nad ranem sępolnieńskie kosiarki. Kolekcjonuje statuetki niczym gejowscy swingersi choroby weneryczne. I ja mam to oglądać?!

Poruszałem już temat cech dla Polaków charakterystycznych. Stawiałem tezę, iż często nie trzymamy kciuków, nie chcemy przyglądać się, ani nie chcemy czynnie uczestniczyć w triumfach najlepszych, najzdolniejszych i najbardziej utalentowanych. Pisałem, że przemawia przez nas swego rodzaju zazdrość. „Sytuacja”, w której stawia nas Vettel pewnie wiąże się z tym samym. Przez to, że wygrywa, i to wygrywa w sposób niepodważalny, bezdyskusyjny i bezwzględny nie tylko – paradoksalnie – traci kibiców, lecz pozbawia wyścigów Formuły 1 kolejnych fanów.

Wiem, że JEDEN to liczba nierobiąca specjalnego wrażenia, choć mam dziwne przeczucie, iż w tej grupie nie jestem sam. Jest niemiecki gówniarz noszący hełm (przepraszam, kask…) piekielnie zdolnym niemieckim gówniarzem noszącym hełm (przepraszam, kask…). I to trzeba mu przyznać. Ja mimo tego wyścigów bez Kubicy oglądać nie będę.

Podobne Rzeczy:

  • Polak, Rusek i Niemiec w jednym byli teamie…
    Gdy Robert Kubica jeździł jeszcze w zespole BMW Sauber, w polskim światku pokrzywdzonych panowało przekonanie, że w ekipie kierowanej przez...
  • Spalony rycerz czarnego toru
    Przyznaję bez bicia – nie lubię go i za grosz nie szanuję. Dzień wygranej dającej mu ostatecznie zwycięstwo w generalnej...
  • Polska kontra Europa
    Afery tłumikowej ciąg dalszy. Tym, którzy nie orientują się w temacie, nakreślam – polscy żużlowcy – m.in. Tomasz Gollob, Jarosław...
Share on Twitter
Share on Facebook

3 komentarzy do “Gówniarz, co napytał sobie biedy”

  1. M. pisze:

    Fakt- nudniejszego sportu nie znam a dzwięk ‘wycia’ silnika bolidów o 7 rano tak samo mnie denerwuje jak ciebie sępolskich kosiarek :) Art. na 5! A tekst o swingersach niestety tych tej samej płci- brawo!

    • shla pisze:

      Przyzwyczajony do uczelnianych trójczyn, które zwykle w pełni mnie satysfakcjonują, piątką jestem iście dotknięty:)

  2. M. pisze:

    Uczelniane 3? nie wierzę! Pewnie z czystej zazdrości tych wykłądowców o oczywisty talent

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)