Nadszedł czas

Napisane 17 czerwca, 2011 przez shla w Europa & Koszykówka

Na każdego przychodzi pora. Oszukasz ojca, oszukasz matkę, oszukasz kochankę, lecz grawitacji (tak, drogie panie!) oraz czasu oszukać się nie da. Ten ostatni, zdaje się, galopuje z prędkością światła – zdajecie sobie sprawę, że zamach na World Trade Center był prawie 10 lat temu?! I zawodnik ten, choć za maga uznawany, nic czasowi nie jest w stanie zrobić. Dwie dychy na karku, lata w gorącej Hiszpanii bezpowrotnie minęły. Czas przywdziać puchową kurtkę i wyruszać w siną dal.

Ricky Rubio żegna się z kolegami z Barcelony

Mam tylko w stosunku do mężczyzny (już nie chłopca) Ricki’ego Rubio, jedną małą prośbę – niech do Stanów nie zabiera swojej matki. Nie jestem przekonany by ta, obecna na kilkunastu pierwszych treningach syna w NBA, usłyszawszy adresowane do młokosa „pussy”, dziękowała za propozycję adopcji małych kotków… Mam również nadzieję, iż zdecydowanie lepiej do tej pory kojarzony z majtkami w serduszka, aniżeli dziewięciomilimetrową Berettą 92FS Ricky, do serca weźmie sobie fakt, że już niedługo nawet na terenie USA będzie mógł zakupić browar, w związku z czym i imię swe na bardziej poważne zmieni – Ricard. Jak w dowodzie osobistym.

Wiązałoby się to z samymi benefitami – słynnych Ricardów ci w Stanach dostatek, co więcej wszyscy są doskonale z czymś kojarzeni – a przecież najgorzej, gdy nie wzbudzamy w społeczeństwie najbanalniejszych nawet odczuć…

Mamy przecież Ricarda Nixona, który to nie potrafił nawet zatrudnić w swoim sztabie takich ludzi, co to by poprawnie podsłuchy zainstalowali… Mamy Ricarda Dean Andersona, bliżej znanego jako McGyver, który to przecież z zapałek i sznurówki helikoptery konstruował. Oczywiście leżąc związanym w trumnie sześć stóp pod ziemią… Mamy w końcu Ricarda wąsatego, „doktora od oczu”, niedoszłego narzeczonego Moniki z kultowych „Przyjaciół”, który to miejsce w wyścigu po najlepiej zorganizowaną kobietę świata potrafił przegrać z facetem o imieniu Chandler, którego ojciec przebiera się za kobietę. Zawodo i prywatnie…

Richard Dean Anderson jako McGyver

Tak, Ricard Rubio ma zatem – cytując klasyków – „zajebiście wysoko postawioną poprzeczkę”. Jest europejskim wybrańcem, który przez ostatnie lata w Barcelonie każdego dnia musiał zadawać sobie „zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co chce w życiu robić”. No i wychodzi na to, że po latach namysłów w końcu znalazł odpowiedź – grać w najlepszej koszykarskiej lidze świata.

Powiedzieć, że Europa przestała być dla błyskotliwego rozgrywającego wyzwaniem, to nadużycie. Wszak jeszcze nie tak dawno zauważyłem, że w swym sportowym rozwoju przestał gnać w przód, a w zamiarze tymczasowo jedynie zanurzone w morzu stopy, zaczęły mu w  piasku hiszpańskich plaż grząźć. Problemy z wydostaniem się z „ruchomych” piasków miał chwilowe, słusznie zatem (pewnie z całym klanem) zadecydował, że sił w Minnesocie Timberwolves spróbuje już teraz. Nie później.

Nie wiem czy przełom stanowił dla Rubio fakt, że w lidze na 99% dojdzie do lokautu, który w znacznym stopniu może mieć wpływ na skrócenie rozgrywek (nawet jak w sezonie 1998/99), zmniejszenie intensywności okresu przygotowawczego, a co za tym idzie lżejszą szkołę amerykańskiego przetrwania. Ważne, że w końcu na próbę podboju NBA się zdał.

Po zeszłorocznym, wielce wyczekiwanym debiucie Blake’a Griffina, i w następnym roku będziemy mieli zatem osobnika, na którego zwrócone będą wszystkie oczy. Przynajmniej te z Europy.

Podobne Rzeczy:

Share on Twitter
Share on Facebook

8 komentarzy do “Nadszedł czas”

  1. malina pisze:

    lubię czytać Ciebie :)

  2. malina pisze:

    szybka odpowiedź autora-to sie ceni :) Ja nadrabiam zaległości i wczytuję się w resztę artykułów. Twoje porównania są genialne!

  3. malina pisze:

    Na sporcie się nie znam więc swoje zdanie mogę jedynie wypowiadać na temat tekstów bądź też tematy pr-owe jeśli takowe się znajdą. Więc komplementy na ‘żywo’ dawać będę żeby nie wyjść na kompletną amatorkę :)

  4. shla pisze:

    Staramy się, by tematy były okołosportowe po to, aby każdy znalazł coś dla siebie:) W końcu uśpiona nieco rubryka „okiem brunetki” prowadzona jest przez kobietę, która ze sportem również niewiele ma wspólnego:) komentarze zawsze mile widziane! pozdrawiam!

  5. mal. pisze:

    ;) szczególnie, że jestem brunetką; blog wassz reklamować mogę. I to, że specialną,i przyjemnością bynajmniej mogę :) oczywiście jeśli pozwolonie na reklamę ‘waszą’ dostanę. Pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)