Pogrążony w egzaminacyjnej żałobie tak charakterystycznej dla studentów (zwłaszcza tych, którzy w studenckim wieku już niestety nie są) zmagających się z zimową sesją, udałem się do pobliskiego sklepu – nie, nie po piwo, bo jak mawia kumpel – idol tysięcy młodych sportowców w Polsce – „jak nie umiesz, to nie pij!”. Wybrałem się po babski lek na każde zło, a zwłaszcza na miłosne rozczarowanie – słodycze! Ku mojemu zaskoczeniu na półce przy kasach stały One – zgrabnie zapakowane w niebieskie pudełeczko, kuszące wspomnieniami jednych z najwspanialszych chwil mojego życia – biało-czarne, „składane” ciasteczka Oreo.
Nie miałem pojęcia, że można je dostać w Polsce. Głupio mi, zwłaszcza, że kilka miesięcy temu suszyłem przyjacielowi głowę o to, aby podczas swojej wyprawy po kraju nieskończonych możliwości oprócz kupowania mi skarpetek i majtek znalazł również chwilę na zatrzymanie się w pierwszym lepszym spożywczaku i sprawił mi Oreo cookies, o których marzyłem od lat.
Pierwsze cztery poszły już w samochodzie. Kolejnych dwanaście w drodze do domu i podczas zmywania naczyń. 4 tysiące pustych kalorii przyjęte. Ciasteczka Oreo mają bardzo charakterystyczny kolor – czarne jak heban z białym kremowym nadzieniem w środku – i absolutnie nikt (przynajmniej w Stanach) nie jest w stanie ich pomylić z innymi „,markizami”. W amerykańską popkulturę wdały się tak bardzo, że białe skóry w samochodach wykończone czarnym szwem określane są zwykle tak samo – jako kolor Oreo cookies.
Kończę całą paczkę ciasteczek (ze świadomością, że na obiad czeka mnie… ryba) i nagle zdaję sobie sprawę z tego, że oprócz entuzjastów PiS-u, którzy mają tylko i wyłącznie poglądy białe lub czarne, w NBA oraz polskiej lidze również występują przede wszystkim te dwa kolory. Postanowiłem to nie tyle sprawdzić, co podliczyć. Oprócz wyników wynalazłem kilka ciekawostek, o których mogliście nie słyszeć.
W NBA (według oficjalnej witryny ligi – www.nba.com) występuje dokładnie 422 zawodników na długo lub krótkoterminowych kontraktach. 86 z nich jest białych, reszta jest mazi wszelakiej. Oczywiście zdecydowana większość to Murzyni, choć zdarzają się przecież żółci – Yao Ming, Yi Jianlian, Jeremy Lin, Brazylijczycy – Anderson Varejao, Meksykanie (w sensie rasowym, nie pochodzeniowym) – Greivis Vasquez, Carlos Arroyo, czy inni, bliżej nieokreśleni – jak Irańczyk Hamed Haddadi, który z pewnością nie jest biały, ani też czarny.
Procent koszykarzy białych, w których krew nie wmieszana została (a przynajmniej nie przez ich biologicznych rodziców) domieszka czarnego, bardzo dominującego genu wynosi dokładnie 20,3. Czy to dużo, czy mało zależy jak się patrzy. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach w lidze przybywa graczy nie tylko z Europy lecz także innych kontynentów, z których większość to jednak „białasy”, można uznać to za wynik całkiem korzystny.
Żeby wszystko było jasne i klarowne, gdyż wiem, że temat ten jest dla niektórych ciężki do pojęcia – do koszykarzy białych zaliczam takich graczy jak np. Marcin Gortat, Pau Gasol, Ersan Ilyasova, Mike Miller, Andres Nocioni, Brian Scalabrine oraz wielu, wielu innych. Cecha charakterystyczna – nie biała skóra, która często bywa (i jest, o czym za chwilę) bardzo zwodnicza, lecz przede wszystkim… włosy na głowie! Ludziom rasy białej po zapuszczeniu włosów, najprościej rzecz ujmując nie rośnie afro, włosy zwykle są proste i opadające – lub kręcone i opadające. I nie mówcie tylko, że nie da się określić czy Marcin Gortat jest biały czy też nie, ze względu na to, że jest w tej chwili łysy…
Do Murzynów z kolei zaliczają się praktycznie wszyscy pozostali, oprócz tych, których wymieniłem jako Meksykanów, Portorykańczyków, Azjatów – również jest ich w NBA kilku.

Teraz najlepsze – kim jest w takim razie (przykład najlepszy ze wszystkich) – Jason Kidd? Białym czy Murzynem? Większość ludzie, w tym ja jeszcze z siedem lat temu, całym sobą byłem przekonany, że to oczywiście biały. Otóż nic bardziej błędnego. Kidd oraz cała masa innych koszykarzy jemu podobnych w Stanach określana jest mianem „light skin” (czyli dosłownie „jasna skóra”). Oznacza to tyle, że jedno z rodziców Kidda jest rasy czarnej. I mimo, że wygląda jak biały, jest Murzynem, gdyż każda, nawet najmniejsza domieszka czarnych genów zaliczana jest (przynajmniej w Ameryce) do rasy czarnej.
Po rozgrywającym Dallas oczywiście nie widać, że jest Murzynem, lecz gdy zapuści włosy (a kilka sezonów temu grał nie goląc się na „zero”) widać, że rośnie mu afro, a nie włosy w stylu Steve’a Nasha, czyli koszykarza rasy białej.
Inni koszykarze NBA będący „light skin” a zaliczający się do Murzynów? Postaram się wymienić wszystkich tych, którzy mogą wam sprawiać trudność w rozpoznawaniu – o tych bardziej czarnych (jak np. DJ Augustin nie wspominałem, mam nadzieję, że po nim akurat widzicie, że to Murzyn, tak samo jak o np. po Carlosie Boozer’ze). A więc „biali”, ale jednak, Murzyni: Matt Barnes, Austin Daye, Jordan Farmar, Landry Fields, Blake Griffin, Jason Kidd, Shaun Livingston, Robin i Brook Lopez, Kevin Martin, JaVale McGee, Mike Bibby, Joakim Noah, Tayshaun Prince oraz Delonte West.
Z nimi możecie mieć problem, bo choć na pierwszy rzut wyglądają na koszykarzy białych, są Murzynami. W ich kosmetyczce więc, jeśli tylko nie są ogoleni na „zero”, znajdziecie specjalną szczoteczkę do włosów używaną przez czarnoskórych, którzy nagminnie czeszą się od czubka głowy w dół, a na czole zostawiają sobie tzw. „linię” – czyli skrzętnie, bardzo charakterystycznie przystrzyżone włosy. Biali się tak nie strzygą, choć swego czasu i JJ Redick i Eminem próbowali – w ich przypadku to jednak „nie działa” i nie przynosi takiego efektu.
Po co to wszystko napisałem? A no chociażby po to, abyście spotykając na swej drodze białego obywatela, nie powiedzieli do niego przez przypadek „nigger” i (co może skończyć się dużo gorzej) odwrotnie.
PS Pamiętajcie, aby określić czy ktoś jest rasy białej czy czarnej (co za paradoks) nie patrzcie na kolor czy odcień jego skóry – patrzcie na włosy.
PS 2 W NBA jest dwóch zawodników o nazwisku White – DJ i Terrico. Obaj są czarni…
PS 3 W NBA jest ośmiu graczy, których nazwiska zaczynają się na literę „K” – Chris Kaman, Jason Kapono, Andrei Kirilenko, Linas Kleiza, Kyle Korver, Kosta Koufos, Nenad Krstić i Jason Kidd. Tylko ten ostatni jest Murzynem…
Podobne Rzeczy:
- Dlaczego Jimmer Fredette nie zrobi kariery w NBA
Wielki szum zrobił się podczas „Marcowego Szaleństwa” wokół białego rozgrywającego zamkniętego w ciele rzucającego, który do kosza potrafi trafić wszystkim,... - NBA All-Star – składy alternatywne
Wczorajszej nocy władze NBA podały pełne składy zbliżającego się wielkimi krokami All-Star Game w Los Angeles. Jeśli chodzi o pierwsze... - NBA playoffs – to nie jest czas dla starych ludzi
Jeszcze kilka tygodni temu byli najgorętszym – nie tylko ze względu na klimat panujący w Teksasie – teamem w lidze,... - Co NAPRAWDĘ znaczą nazwy klubów NBA?
Ileż razy spotykamy się z Magikami z Orlando, Świetlistymi Smugami z Portland czy Postrzygaczami z Los Angeles? Niewiele osób potrafi...







Matt Bonner to zabawny typ
http://www.youtube.com/watch?v=3bQc7UpUfqE&feature=player_embedded