Marzy ci się Rio? Obierasz kierunek na Świebodzin i masz, co chciałeś. Nabrałeś smaka na pikantną pepperoni? Udajesz się za róg, gdzie Kryśka zza lady oprócz pizzy serwuje ci też bezcenną chwilę ze swym wydatnym biustem. Chcesz się poczuć jak Lord Koks i po drodze dziurawej jak głowy architektów odpowiedzialnych za budowę Stadionu Narodowego wozić się klimatyzowanym Barca-mobilem? Zakładasz trampki i atakujesz Bytów.
Z kopyta rzecz jasna. III liga piłkarska to nie MENSA – dostać się tam nie problem. Wystarczy, że o własne nogi się nie potykasz, włosy na głowie zapuszczone masz przynajmniej na kilka centymetrów (co by żel dogodniej się układał), no i słownictwo boiskowych erudytów musisz mieć opanowane w małym palcu. U nogi oczywiście. Pamiętaj również o tym, że jak rockmanowi szklanka whiskey i papieros, tak tobie wiarygodności doda zdarty paznokieć u tegoż palca. Zatem obcęgi i jazda. Trening, rozmowa kwalifikacyjna w barze „Przy Supermarkecie” i jesteś w teamie.
Po co ci pieniądze na bilet lotniczy wydawać i do Katalonii się tarabanić, kiedy to Barcelona może przyjechać do ciebie. Jedziesz na spotkanie ligowe do Polic, czując się jakby to dzień twojego ślubu był. Z tą różnicą, że nie smażysz się w tanim garniaku, który wybrała ci teściowa, a na stopach nie masz założonych trumniaków w czubek a’la borsuk, tylko normalnie – w dresiku, na japonku – cyna, bajera. Piłkarz nożny w końcu jesteś. Wszystko masz krzywe – od nóg, przez muzykę, której przyjdzie ci w autokarze słuchać, po gust ubraniowy.
Przekraczasz próg machiny najpłynniej pokonującej kolejne kilometry polskiej krajowej czując się jak w przestworzach. Nawet jeśli autokar Barcelony śmierdziałby spoconymi stopami Iniesty, Messi’ego czy Xavi’ego i tak przyznałbyś, że w tej Hiszpanii to bardzo specyficzne te filtry od klimatyzacji mają…
Zgodnie z zasadą im wolniej jedziesz, tym większym kozakiem jesteś, kierowca prędkość dostosował idealnie do poziomu teraźniejszej samooceny zawodników – 12 kilometrów na godzinę. Wyjazd oczywiście zorganizowany został trzy dni wcześniej, co by Barceloną pozostać jak najdłużej, ale i na mecz – bądź co bądź rzecz ponoć kluczową – jednak zdążyć. Wjechać przed szatnię jak Królowa Elżbieta na ślub swego wnuka, ale jednak się nie spóźnić. Autokar może i pożyczony od najlepszych, ale na katalońskie nogi, płuca i głowy już prezesowi nie starczyło. Fura zaparkowana na parkingu strzeżonym, ale na murawie orać trzeba tym, co się ma.
Takie życie tylko w Madrycie?! Toż to frazez! Powiedzenie wyświechtane jak koszule Kozika i Ciaka spod Hali Targowej we Wrocławiu. Poczuć się jak w Primera Division, wylegiwać się w skórach wymiętolonych przez wirtuozów trawiastych boisk, czy grać w pokera na tyłach autokaru (co z tego, że stawki barcelońskie w jednej partii wyższe pewnie od wartości rocznych kontraktów chłopców z Bytovii) okupowanego całkiem niedawno przez Guardiolę i jego zespół – bezcenne. Nawet, jeśli chwilowo staliśmy się pośmiewiskiem Polski, dwuminutowy materiał nakręcił o nas TVN… „Nie ważne co o nas mówią, ważne żeby mówili”.
PS Dla tych, co to w medialnej jaskini, gdzie „światło” nie dochodzi przebywają…
Podobne Rzeczy:
- P90X – jesteś hardkorem?
Maraton to przy tym spacer z psem, „szóstka Weidera” wejście po schodach na czwarte piętro, a wypad na siłownię spotkanie... - Liga piłkarskich Bogów na biskupińskim Olimpie
Takiego spotkania Barcelona jeszcze w tym roku nie rozegrała. Ba, nie wiem nawet czy tak dominujący i jednostronny mecz zdarzył... - Real-Barcelona – utracona magia
Nikt nie lubi wymiotować, choć czasami przynosi nam to ulgę nieporównywalną z niczym innym – to znaczy przynosi Wam, bo... - Schody do nieba, czyli spychologia budowlana
Burdel w polskiej piłce to zjawisko rzadkie jak korki o 16. Jak nie naparzają się kibice, to słoma z butów...






http://www.drutex.pl/pl/aktualnosci/aktualnosci-2011/drugoligowa-drutex-bytovia-byt%C3%B3w-pojedzie-autobusem-fc-barcelony.html
„Lokalna społeczność będzie miała szansę podziwiać autokar już w piątek, 17 czerwca przed siedzibą firmy.”
heheheheh:))))) Prawie jak Air Force One na Okęciu:)))))))))))))))
Tylko jak potem takie cacko wstawić do gablotki w klubowym muzeum? mogłoby przesłonić klubowe pucharki
Prezes zleci monitoring mediów, powycina materiały z gazet, które o busie napisały i voile! Jakoś dziwnie odniosłem wrażenie, że nie chodziło tu o nagrodę dla piłkarzy, a pomysł, który zwróciłby uwagę na klub, który awansował właśnie do II ligi. Udało sie…