Tak jak Kraków rozdarty jest na fanów Wisły i Cracovii, Warszawa na Polonii i Legii, a Łódź ŁKS-u i Widzewa, tak zjednoczony do tej pory Wrocław – dotąd skupiający się tylko wokół Śląska – może niedługo wybudować po środku miasta mur nienawiści. Bo w mieście są teraz dwa Śląski.
Oczywiście koszykarskie, jak na miasto basketu przystało. Pierwszy to, rzecz jasna, „ten” Śląsk „dobry” – siedemnastokrotny mistrz Polski, którego ze sportowej mapy kraju wymazał w październiku 2008 roku ostatni właściciel spółki akcyjnej Waldemar Siemiński. Od tamtego czasu najwierniejsi kibice drużyny zamiast Halę Stulecia czy Orbitę, odwiedzają dogorywającą „Kosynierkę” – miejsce spotkań młodzieżowych zespołów sekcji koszykarskiej WKS-u. W dalszym ciągu praktykowane są tam przyśpiewki, falują flagi, skandowane są te same nazwiska. Aranżacja nieco uboższa, poziom sportowy nie za wysoki, lecz najwierniejszym fanom – pewnie w liczbie ok. 30 – wszystko jedno. Oni są ze swą drużyną na dobre i na złe, wtedy gry gra w ekstraklasie, jak i wówczas, gdy biję się o utrzymanie w II lidze.
Drugi Śląsk to zespół „tamten”, czyli „zły”. Ten, który – paradoksalnie – choć najprawdopodobniej odzyska dla Wrocławia (w końcu w dalszym ciągu nazywającego się miastem koszykówki – o czym zresztą napisałem wcześniej) ekstraklasę, znalazł zamożnego sponsora i ma ciekawe pomysły połączone ze sporymi możliwościami, będzie musiał odpierać ataki kibiców, którzy poczuli się zdradzeni. Bo choć w PLK najprawdopodobniej (nie jest to nic pewnego) stolica Dolnego Śląska będzie miała drużynę występującą pod nazwą Śląsk, fani na forach internetowych już zapowiadają, że na jego mecze chodzić nie będą. Że to klub Przemysława Koelnera, który jest również właścicielem konkurencji – WKK Wrocław.
Oczywiście tak głośno o „aferze Śląskowej” by się nie zrobiło, gdyby nie okazało się, ze firma Dialog zdecydowała się na coś, czego w historii grup młodzieżowych z ulicy Mieszczańskiej jeszcze nie było – sponsoring. Ekipa drugoligowa, w której od zawsze grali głównie tylko i wyłącznie juniorzy starsi plus najzdolniejsi zawodnicy z młodszych roczników, będą teraz za występy w II lidze otrzymywać wynagrodzenie na zasadzie stypendium. Niewielkiego, bo niewielkiego, ale jednak. Młodsze grupy otrzymają pewnie pomoc w postaci sprzętu, może uda się także odłożyć coś dla trenerów, którzy (praktycznie bez wyjątków) nie są w stanie z pracy na pełen etat w Śląsku się utrzymać – co zresztą wiadomo nie od dziś.
Ciekawe, że gdyby nie inicjatywa Dialogu, który mówi, że decyzję o podpisaniu z WKS-em umowy uzależniał od zdobycia przez juniorów starszych tego klubu tytułu mistrza Polski, nie zdecydował się na trzyletnią inwestycję, a Maciej Zieliński (bądź co bądź we Wrocławiu kojarzony nawet przez ekspedientki z Biedronki) nie został jego prezesem, kibice tak chętnie nagle zainteresowaliby się rozgrywkami drugiej ligi. Przecież przez ostatnie dwa sezony na starcia młodych koszykarzy WKS-u chodzili tylko najwierniejsi fani. Tych, którzy uaktywnili się teraz, można było pewnie spotkać tylko podczas wydarzeń specjalnych, tzn. pojedynków derbowych z WKK, Stalą Ostrów Wielkopolski czy właśnie na finałach mistrzostw Polski juniorów starszych.
Daję sobie rękę uciąć, iż gdyby Maciej Zieliński wywołujący u wrocławskich kibiców koszykówki emocje podobne do tych, jakie kilka lat temu w Polakach budziła ostatnia nadzieja białych – Andrzej Gołota – nie był zamieszany w ten projekt i nie pozowałby to obiektywów fotoreporterów ze Śląskowym szalikiem, kibice mający drugoligową drużynę w poważaniu, dalej mieliby ją gdzieś. Wystarczył sponsor (który, umówmy się, awansu do I ligi absolutnie nie gwarantuje…) znana twarz i kilka wcześniej przygotowanych formułek, aby Wrocław podzielił się na dobre.
Bo wrocławscy entuzjaści sportu, od października będą mieli twardy orzech do zgryzienia. Czy pójść na basket w najlepszym polskim wydaniu i na własne oczy móc obejrzeć najlepszych koszykarzy – co równałoby się za opowiedzeniem się po „tamtej” stronie, czyli WKK (cóż za chora sytuacja!), czy też wybrać się na basket pół-amatorski – co jednak świadczyłoby o nas, jako wiernych fanach „prawdziwego, jedynego, tego dobrego” Śląska.
Sytuacja wielu może wydawać się kuriozalna, lecz mnie wcale nie śmieszy. Odkąd natrafiam w sieci na radykalne głosy nawołujące do bojkotu odradzającego się dzięki sponsorowi oraz władzom Wrocławia Śląska ekstraklasowego, nie wiem czy jeśli zechcę wybrać się na mecz w TBL, nie zostanę posądzony o swego rodzaju zdradę (tylko kogo będą zdradzał na meczu Śląska – Śląsk)?! Nie wiem, czy jeśli z meczu dorosłej koszykówki, będę chciał udać się do „Kosynierki” zostanę w ogóle wpuszczony! A jeśli tak, to czy nie zostanę przyjęty jak zdrajca (ponownie – kogo)?
Nie mam zamiaru opowiadać się po żadnej ze stron, bo uważam, że w całej tej sytuacji zwycięzca jest tylko jeden – Wrocław i jego kibice. Nie podobają mi się jednak głosy tych, którzy uważają, że Śląsk jest tylko jeden, zawsze był i będzie. Nie podoba mi się to, że najpierw wrocławianie tak bardzo pragną powrotu swojego ukochanego klubu do elity, po czym gdy w końcu sponsor się znajduje (i to miejscowy!) kręcą nosem, bo węszą spisek, układ, chęć zagarnięcia części klubowej historii. Bo jakby porozumienie z miastem odnośnie ekstraklasy podpisało niemieckie Deutsche Bahn, to mówilibyśmy, że „Niemiec to jednak wiedział, jak nas wkurwić”! Słowem – zawsze znaleźlibyśmy powód, dla którego coś by nam nie pasowała.
Zamiast cieszyć się z tego, że zdolna młodzież z drugiej ligi będzie w końcu dostawać kilkaset złotych miesięcznie, parę butów i getrów na sezon oraz, że w końcu znalazł się ktoś, kto zechciał wyłożyć własne pieniądze na to, aby Wrocław odzyskał ekstraklasę (a przypomnę tylko, że przez trzy lata nikt nie chciał nawet palcem kiwnąć!), to wrocławianie nawołują do podziałów.
Ja będę trzymał kciuki i za jednych i za drugich i nawet za trzecich (drugoligowa ekipa WKK z Adamem Wójcikiem na czele), bo chcę, aby Wrocław stał w sportowej hierarchii Polski jak najwyżej.
PS Pozwolicie, iż to, że firma Dialog zdecydowała się na podpisanie umowy z ekipą II ligi akurat wtedy, gdy Śląsk Przemysława Koelnera ma wystartować w ekstraklasie, pozostawię bez komentarza… Nie wierzę w zbiegi okoliczności.
Podobne Rzeczy:
- Reaktywacja koszykarskiego Śląska – trzeba wybrać!
Równocześnie zapowiada się, że powracający do ekstraklasy Śląsk będzie bił się o mistrzostwo Polski, a do tego będzie także starał... - Śląsku przybywaj
Dziwna w tym roku ta ekstraklasa. Niby jest dominator, na którego mecze przynajmniej teoretycznie powinny ściągać tłumy, niby stawka jest... - Co dla wrocławian znaczy Śląsk
Nie mam już podstaw by pastwić się nad Polonią, nie mam zamiaru wychwalać pod niebiosa koszykarzy wrocławskich. Wszak finał mistrzostw... - Swój gorszy od obcego, czyli biznes to biznes
Koszykarski Śląsk, który od przyszłego sezonu będzie grał w ekstraklasie, rozpoczął budowanie składu. Idzie jak po grudzie, bo i budżet...
Otagowane jako: ekstraklasa, II liga, Maciej Zieliński, PLK, Przemysław Koelner, Śląsk Wrocław, TBL, WKK Wrocław




Podzialy nie sa nam obce ostatnio, ale tym ktorzy do nich nawoluja proponuje znalezc jakis krzyz. Ja tam na ekstraklasowy Slask pojde bez najmniejszych nomen omen oporow.
no to wybierzemy się razem:)
I co Szlachta, dalej gotowy wybrać się na ekstraklasowy Śląsk?
Schetyna w ataku paniki, że odbudowa Śląska może się udać Koelnerowi zachowuje się jak Kaczyński i widzi tylko swoje podwórko. Zamiast zbudować jeden wielki Śląsk to stara się skłócić kibiców by dzięki temu zdobyć głosy. Koelner i Dialog gdyby połączyli siły to już w pierwszym roku Śląsk by pozamiatał w lidze.
A czemu przez 3 lata nie wybieraliście się na drugoligowy?
Autor pisze: Śląsk, Śląsk, Śląsk…
Chodzi o te literki, co przed tą nazwą zostaną postawione. Z tego co mówił Przemysław Koelner w radiu wrocław, to ma być WKK Śląsk Wrocław.
Autor, z herbem odpowiednim i pod odpowiednią nazwą widziany na parkiecie powinien zdawać sobie z wagi tego, jak nazywa się drużyna.
WKK Śląsk to taki sam Śląsk, jak Śląsk Świętochłowice. Niech sobie ekipa zrobi WKK Gwardię, bo tutaj czują się bardziej związani emocjonalnie chyba.
Poza tym, bez histerii z tym niewpuszczaniem do Kosynierki. Jak się ma ponad 190 cm, to nikt nie podskoczy. Poza tym, nie róbmy z kibiców przywiązanych do barw ekipy z Krakowskiego Przemieścia.
A tak poza tym, to rozgrywanie i podgrzewanie tego konfliktu to syf. Nagle się kasa znalazła. Szkoda, że jak Śląsk padał pod Siemińskim, to jakoś nikt Waldemarowi 200 tysięcy nie kopsnął.
O tym, że klub ekstraklasowy miałby się nazywać WKK Śląsk Wrocław pierwsze słyszę, co nie oznacza oczywiście, że nie wierzę, iż Koelner tak RW powiedział. Mnie jednak dwa miesiące temu mówił, że najprawdopodobniej klub będzie nosił nazwę WKS Śląsk Wrocław, później doszły mnie jeszcze słuchy, że może to być Koelner Śląsk Wrocław.
Poza tym warto pamiętać, że pan Koelner to nie jest do końca osoba z zewnątrz – w 2004 roku był przecież z „tym dobrym” Śląskiem G. Schetyny związanymi umową – doszło jednak na jakiegoś konfliktu i wtedy dopiero powstał konkurencyjny WKK…
Odnośnie ostatniego akapitu – zgadzam się w całej rozciągłości:)
http://difens.blox.pl/2011/04/Wojna-o-koszykarski-Slask.html
znam temat z każdej strony – masakra…:)