Śląsku przybywaj

Napisane 3 marca, 2011 przez shla w Koszykówka & Polska

Dziwna w tym roku ta ekstraklasa. Niby jest dominator, na którego mecze przynajmniej teoretycznie powinny ściągać tłumy, niby stawka jest niezwykle wyrównany i wszystko jeszcze może się zdarzyć, niby przez projekt PLK TV można oglądać relacje z co najmniej dwóch spotkań co tydzień. Niby więc powinno być dobrze. No ale nie jest.

Dzięki sprawowanej w poprzednim roku funkcji miałem okazję obejrzeć kilkadziesiąt meczów PLK poprzedniego sezonu. Widziałem na żywo każdy z zespołów przynajmniej raz. Turów Zgorzelec pewnie nawet z więcej niż dwadzieścia. Będąc w każdej hali miałem okazję przyjrzeć się kibicom oraz ich reakcjom, różnym oczywiście w zależności od tego, jaka do miasta przyjeżdżała drużyna. I tak np. w Zgorzelcu wyjątkowo nie lubi się ani Asseco Prokomu ani Czarnych a w Koszalinie nienawidzi się Kotwicy oraz Polpharmy (i vice versa).

Jak wiadomo, kibicowskie zależności są związane z meczami derbowymi, regionami, z których oba kluby się wywodzą, wspólną historią, byłymi trenerami czy zawodnikami, którzy zdezerterowali gdzie indziej. Są jednak również miasta, gdzie podejście kibiców jest całkiem neutralne – w Warszawie np. bije się brawo wszystkim, wszak tam do hali Koło przychodzi 1,5 tysiąca kibiców niedzielnych, którzy wcinają popcorn i sączą colę. Gdyby na plac gry wszedł Michał Wiśniewski, nawet by nie zauważyli. Są miejsca zakompleksione oraz kipiące agresją, gdzie przebywając przez trzy godziny bałem się, żeby mnie nie strzelili w łeb i nie skroili portfela – np. taki Włocławek (swoją drogą nie wiem dlaczego, lecz za każdym razem, gdy patrzę na Zbigniewa Polatowskiego – prezesa Anwilu – to mam wrażenie, że on się boi własnych kibiców i nawet jeśli ci wtargnęliby na parkiet, to odwróciłby głowę patrząc w drugą stronę albo udawał, że rozmawia przez telefon).

Wielokrotnie byłem w Trójmieście na meczach Asseco Prokomu czy Trefla, miałem też to wątpliwe szczęście z bliska przyglądać się spotkaniom rozgrywanym przez Prokom na wyjazdach. Uderzył mnie brak sportowej nienawiści w stosunku do tego zespołu. Wszak gdynianie to siedmiokrotni z rzędu mistrzowie kraju, którzy w ostatnich latach złotego pucharu swoim przeciwnikom nie dali nawet powąchać zgarniając z polskiego stołu wszystko łapczywie, innym, biedniejszym zostawiając ostatnio tylko pasztet i suchy chleb w postaci rozgrywek Pucharu Polski.

Nie ma przesady w tym, że Asseco Prokom to Śląsk Wrocław ostatniej dekady. Tak jak wrocławianie triumfowali w polskiej ekstraklasie w latach 90., tak Prokom stał się hegemonem XXI wieku. Tylko reakcje kibiców w stosunku do Prokomu są nieco inne, mniej wrogie (paradoksalnie) w dobrym tego słowa znaczeniu. Przed laty, gdy Śląsk zaliczał sezon bez porażki przegrywając dopiero jeden mecz w finale, w każdym mieście, w którym stanęła jego noga wznoszono mobilizację podwójną. Kibice zabijali się o bilety, a koszykarze drużyn przeciwnych ostrzyli sobie zęby. Teraz, gdy do miasta przyjeżdża Prokom emocje nie są wcale większe niż wtedy, gdy przychodzi czas na starcie z Anwilem, Turowem, Czarnymi czy Polpharmą. Prokom nie ma w tym roku tylu gwiazd, co kiedyś, przegrywa w lidze na potęgę. Fani przyzwyczaili się, że nie ma w lidze zespołu niepokonanego, którego nienawidzi się, za całe jego wygrywanie, do szpiku kości.

A taką drużyną przez lata był właśnie Śląsk. Nawet w sezonie 2011/2012, w którym siedemnastokrotni mistrzowie  najprawdopodobniej nie będą się bili o nic więcej jak tylko play-offy a może półfinał rozgrywek, jestem przekonany, że stosunek kibiców reszty Polski będzie taki sam, jak przed laty. Być może na początku pojawią się brawa symbolizujące proste „dziękujemy, że wróciliście”, lecz później wszędzie będą chcieli Śląsk zobaczyć, a potem mu nakopać. I właśnie za tym tęsknię, to chcę zobaczyć.

Podobne Rzeczy:

  • Ile kosztuje złoto?
    Oprócz wyniku 88:79 dającego w wielkim finale PLK pomiędzy Asseco Prokomem a PGE Turowem prowadzenie w serii 1:0 obrońcom tytułu...
  • CudaWianki Asseco Prokomu
    Od kilku już lat wmawiają mi, że w tym klubie pracują naprawdę tęgie głowy. Że ich strategie marketingowe, sportowe czy...
  • Krzysztofa Szubargi marsz w miejscu
    Reprezentant Polski Krzysztof Szubarga zadebiutował w barwach mistrza kraju z Gdyni dwa tygodnie temu w spotkaniu przeciwko AZS-owi Koszalin. Wrócił...
  • Finał derbowy – deser wyjątkowy
    Marzy mi się finał PLK z udziałem ekip trójmiejskich. To, że zamelduje się w nim Asseco Prokom jest więcej niż...
Share on Twitter
Share on Facebook

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)