Wakacje w Poniewieżu

Napisane 1 lutego, 2011 przez shla w Europa & Koszykówka

Maciej Lampe w Teatrze Lalek na wozie, Marcin Gortat na międzynarodowym sympozjum ceramiki, a Łukasz Koszarek na przejażdżce linią kolei wąskotorowej. Tak, tak to nie żarty – nasza męska koszykarska reprezentacja już w sierpniu wyrusza na tygodniowe wakacje swego życia. Jestem przekonany, że pobyt w Poniewieżu dostarczy im mnóstwa niezapomnianych wrażeń. Oczywiście kulturowych, bo przecież w koszykówką grać tam nie jadą.

Nie może być inaczej skoro przeciwnikami polskiej kadry podczas zbliżającego się EuroBasketu na Litwie będą Hiszpanie, Litwini, Turcy oraz gracze z Wielkiej Brytanii… Pierwsi to przecież aktualni mistrzowie kontynentu, wicemistrzowie olimpijscy, na których drodze do finałowego pojedynku z USA podczas ostatnich mistrzostw świata stanęła rewelacyjna Serbia. Litwini to aktualni brązowi medaliści mistrzostw świata, gospodarze, których podstawowi zawodnicy grają przede wszystkim w świetnie prezentujących się w tym roku w Eurolidze Lietuvos Rytas oraz Żalgirisie. Turcy to z kolei świeżo koronowani wicemistrzowie świata, a Brytyjczycy to gospodarze londyńskich Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku, dla których EuroBasket ma być ostatnim sprawdzianem realnych możliwości – nikłe więc szanse, że litewską imprezę odpuszczą sobie Luol Deng czy Pops Mensah-Bonsu (ciągle nie wiadomo także co z Benem Gordonem). Mało istotne, czy do tego zestawu dołączą jeszcze Portugalczycy, Finowie czy Węgrzy. Awans z grupy zapewnią sobie tylko pierwszy trzy ekipy. I jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, tzn. pył z islandzkiego wulkanu, zamieszki egipsko-tunezyjskie wkraczające na teren Turcji, czy litewski dramat a’la ten z polskiego EuroBasketu (a szanse na to są takie, jak na reelekcję Obamy) Polacy z turniejem bardzo szybko się pożegnają.

Jestem niestety przekonany, że koszykarze dołączą do grona nożnych kopaczy, którzy na każdej imprezie międzynarodowej rozgrywają trzy, i tylko trzy spotkania – otwarcia, o wszystko i o honor. Z ta różnicą, że ze względu na zwiększenie stawki zespołów, kadra koszykarska będzie miała pięć okazji do zaprezentowania swoich nadzwyczajnych umiejętności. Przyjrzyjmy się szybko rozkładowi jazdy naszych Orłów. Pierwszy mecz – z Hiszpanami – oby nie skończył się 0:6… Drugi z Litwą – oby nasi wyszli w ogóle z szatni (ciągle mam w głowie obraz litewskich kibiców dopingujących swój zespół w Hali Stulecia półtora roku temu…). W trzecim spotkaniu możemy powalczyć, lecz w czwartym – czyli dokładnie po pięciu dniach pobytu na Litwie – gramy z Turcją, po meczu przeciwko której przypominam rozpoczęło się w naszym obozie wszystko co złe na polskich Mistrzostwach Europy w 2009 roku…

Choć nasza kadra ciągle nie ma jeszcze trenera i nie wiadomo w jakim składzie pojawi się na mistrzostwach, w kilka miesięcy nie wynajdziemy koszykarskich zbawców z polskim paszportem. Z drużynami tego samego pokroju co na turnieju na Litwie spotkaliśmy się przecież w drugim etapie grupowym podczas EuroBasketu 2009 w Łodzi i wszyscy pamiętamy jak wiele brakowało nam do Serbów czy Hiszpanów (i nie zgadzam się z tym, że z Serbami w pewnym momencie graliśmy jak równy z równym – kontrolowali oni spotkanie w całości odskakując po wrzuceniu czwartego biegu). Nie wierzę zatem, aby nagle Michał Ignerski, Szymon Szewczyk czy Krzysztof Szubarga nauczyli radzić sobie z presją, grać w halach przeciwników bez dopingu biało-czerwonych, nie bać się brania odpowiedzialności na swoje barki. Nie daliśmy rady najlepszym podczas imprezy u siebie, nie ma zatem niestety szans na to, że sprawdzimy się na terenie zupełnie obcym. Tym bardziej, że awans otrzymaliśmy przecież kuchennymi drzwiami – pamiętajmy zatem, że na ME w ogóle nie powinniśmy startować. Nawet z Maciejem Lampe czy Marcinem Gortatem jesteśmy w europejskiej dywizji B.

Polacy zakończą więc swój pobyt pod kątem sportowym w piątym dniu pobytu w Poniewieżu i rozpoczną nowy, z pewnością przyjemniejszy dla nich rozdział – turystyczny. Jaka więc szkoda, że mistrzostwa nie są rozgrywane wokół gorących piasków Włoch, Grecji czy chociaż Bułgarii. Cztery lata temu podczas Eurobasketu 2007 w Hiszpanii do naszych los się uśmiechnął – swe mecze rozgrywali w Alicante. Po meczu myk w kąpielówki i sio na plaże albo basen oglądać nagie biusty albo krzywić się na widok pomarszczonych pośladków dziadków w stringach. Choć to teza ryzykowna gorący, hiszpański klimat sprzyjał demobilizacji. W końcu wakacji żaden z kadrowiczów nie miał od lat, a tu, gdy słońce świeci i drinki z palemkami rozdają za darmo, grać nam w koszykówkę każą – szczyt bezczelności! Po zakończonej imprezie Polacy mieli więc co robić – chociażby Iwo Kitzinger, który miał okazję zwiedzić nie tylko wnętrze Hiszpanki-złodziejki, ale również i… areszt. Plaża, dyskoteki, sandały, skarpetki… Żyć nie umierać. A na Litwie??

Poniewież (116 tysięcy mieszkańców) pewnie niewiele różni się od Legnicy, choć mam nadzieję, że złodziei samochodów tam mniej. Architektura miasta z pewnością interesująca, lecz (niestety) podobna do polskiej. I co naszym biednym koszykarzom po tym, że Poniewież miastem teatrów jest zwany. Że nigdzie w Europie nie ma takiego Teatru Lalek na wozie, który zimą występuje w miastach, a latem z kolorowym wozem zaprzęgniętym w konie wyrusza na występy do wsi i miasteczek – nie sądzę, aby David Logan był tym zainteresowany (choć może się mylę?! – chciałbym!). I co z tego, że w Miejskiej Galerii Sztuki rokrocznie wystawiane są oryginalne rzeźby największych twórców w historii. Napić się, potańczyć, zapalić i pobalować – taki będzie zestaw rzeczy do „odfajkowania”, gdy już skończy się mecz z Turcją kończący naszą przygodę z EuroBasketem na Litwie.

A może Polacy będąc zniesmaczonymi brakiem odpowiednich atrakcji miasta i zawalczą z koszykarskimi potęgami tak mocno, że dane im będzie zameldować się w Wilnie? Tam, to by już pojechali szerzej, niż po fazie grupowej we Wrocławiu! Tam to następnego dnia do autokaru wyruszającego na mecz czy trening nie dotarłby z pewnością nie tylko Maciej Lampe! A tak, niestety – trzeba będzie zwiedzać Poniewież.

Podobne Rzeczy:

  • Polski okręt bez sternika
    130 dni pozostało do otwarcia mistrzostw Europy koszykarzy na Litwie. Na EuroBasket 2011 tylnymi drzwiami – otworzonymi rzekomo przez dobrego...
  • Prowizorka w trzymaniu kciuków
    Skoki oglądam tylko i wyłącznie dla Małysza. Formułę 1 tylko i wyłącznie ze względu na Kubicę. Jazdę figurową na lodzie...
  • Marcina Gortata cholewa z mordy
    Zawsze dużo mówił. Krótko po tym jak zaczął grać w koszykówkę i trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski powiedział, że kiedyś...
  • Kalendarium betonowego Franza
    440 dni pozostały do inauguracyjnego meczu Euro 2012. Za nami już 443 doby pontyfikatu Franciszka Smudy. Tyle za nami, ile...
Share on Twitter
Share on Facebook

1 komentarz do “Wakacje w Poniewieżu”

  1. Kerim pisze:

    Oj kolego Maćku, a ty byłeś chociaż kiedyś w Legnicy, że takie złe porównania układasz? Cytując klasyka, to za takie porównania w Legnicy na niektórych dzielnicach wiesz co można :)
    http://www.youtube.com/watch?v=CyTVhy5_T-U

Dodaj komentarz

Przepisz wyrazy z obrazka (jeżeli jest nieczytelny można go przeładować)